Muzyka

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 6

- Sophi! Przepraszam, że musiałaś czekać!
Odwróciłam  się w kierunku głosu. W moją stronę biegła Roza. Roześmiałam się na widok jej miny.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała oburzona
- Zabawny miałaś wyraz twarzy. Strasznie przypominał mi kogoś, kto przed chwilą zjadł cytrynę - parsknęłam demonstrując - Wnioskuję, że nie znosisz biegać, mam rację? -
- I to jak! - białowłosa padła zmęczona na ławkę Zaczęłyśmy się obie głośno śmiać. Roza spoważniała najszybciej - Dość o mnie. Opowiadaj kogo poznałaś i jak tam twój pierwszy dzień - zwróciła się w moją stronę i spojrzała wyczekująco
- Cóż... - nie za bardzo wiedziałam jak zacząć - Spotkałam trzech chłopaków...- niedane mi było dokończyć
- Chłopaków!? Kogo? Mów imiona, a ja ci o każdym coś powiem. Znam wszystkich jak własną kieszeń
- No to Kastiela...
- To buntownik i gbur, dużo wagaruje i nienawidzi się z Natanielem, ale jak go bliżej poznasz to okazuje się być całkiem zabawnym i dobrym przyjacielem. Mówię z własnego doświadczenia.
Oczywiście przerywano mi za każdym razem. Białowłosa gadała jak nakręcona. Nie miałam jej tego za złe. Wiem, że chciała mi pomóc. Dzięki niej dowiedziałam się, że Lysander jest zamknięty w sobie i to on jest bratem Leo (chłopaka Rozali) oraz przyjacielem białowłosej. Nataniel natomiast jest, według jej relacji, wiecznie zajętym chłopakiem, ale i nie mniej pomocnym, który posiada za siostrę swoje całkowite przeciwieństwo, czyli wredną tapeciare o imieniu Amber zakochaną nieszczęśliwie w Kastielu. Już miałam się zapytać dlaczego Kastiel z Natanielem się nie lubią, gdy nagle ktoś mnie złapał od tyłu za ramiona. Wrzasnęłam z przerażenia i szybko się odwróciłam żeby zilustrować napastnika. Ku mojemu zaskoczeniu był to...KEN!
- Co ty tutaj robisz! - krzyknęłam. Ciągle byłam w szoku. Jak ja nie znoszę jak ktoś mnie straszy.
- Myślałem, że usłyszę coś w stylu:" Ken! Świetnie cię widzieć." ale powiedzmy, że to miałaś na myśli
Uśmiechnęłam się. Nigdy się nie potrafię na niego złościć.
- To ty nas obserwowałeś prawda?
- No tak...- okularnik zaczerwienił się - Mam dla ciebie świetną nowinę - powiedział entuzjastycznie
- Zaraz mi powiesz, ale najpierw was przedstawię. Ken to moja...-zawahałam się. Nie za wcześnie żeby nazwać białowłosą przyjaciółką?
- Przyjaciółka Rozalia, a w skrócie Roza - dokończyła
Spojrzałam zaskoczona na Rozalię
- Przecież jesteśmy przyjaciółkami - popatrzyła na mnie ciepło. Uśmiechnęłam się. Jej słowa mnie bardzo ucieszyły.
- A to jest Ken. Mój przyjaciel od piaskownicy.
Zauważyłam małą zmarszczkę na czole chłopaka. Powiedziałam coś nie tak?
- Miło mi - podał rękę białowłosej.
- Mi również - uśmiechnęła się i uścisnęli sobie dłonie - Sory Soph, ale muszę lecieć Leoś na mnie czeka. Do jutra. - pomachała nam na pożegnanie i szybko się ulotniła.
Zapatrzyłam się na miejsce, w którym przed chwilą siedziała. Szybko sobie uświadomiłam, że przecież nie jestem sama.
- Ken miałeś mi coś powiedzieć.
Chłopak usiadł na miejscu Rozy i spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Domyśliłam się, że to musi być dobra wiadomość
- Przepisałem się do twojej szkoły
Na chwilę mnie zamurowało, a gdy tylko dotarło do mnie znaczenie słów szczęśliwa przytuliłam Kena. Brązowowłosy odwzajemnił uścisk dopiero po chwili i bardzo delikatnie.
- Wiesz Sophi - odsunął mnie delikatnie - ja...
- Nieładnie tak się obściskiwać przed szkołą.
Ken zesztywniał, a ja odwróciłam się w stronę znajomego głosu. Pod drzewem stał Kastiel z tym swoim irytującym uśmieszkiem.
- Znalazł się ten najgrzeczniejszy - prychnęłam
- Ałć...zabolało mnie serduszko - czerwonowłosy zaczął udawać płaczliwy głos - Nie mogłaś sobie znaleźć kogoś lepszego, a nie tego okularnika? Taki chuderlak nawet cię nie obroni kiedy będzie trzeba.
- Przestań - krzyknęłam rozjuszona
To wszystko się działo tak szybko, że nie zdążyłam zareagować. Ken wstał z ławki i w dwóch susach znalazł się przy Kastielu. Zaczęła się między nimi ostra wymiana zdań, aż w końcu ku mojemu przerażeniu mój przyjaciel z całej siły uderzył czerwonowłosego pięścią w twarz, a ten nie pozostał mu dłużny. Zaczęła się straszna szarpanina między nimi. Musiałam coś zrobić, bo mogła się stać tragedia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz